Zbawienie z wiary czy z uczynków?

Zbawienie z wiary czy z uczynków? A może z wiary i uczynków? Niełatwy to problem. Na szczęście Słowo Boże rozwiązało go.

Co Biblia mówi o człowieku? Jaki on jest? Pismo Święte stawia tezę, że jesteśmy istotami upadłymi. Czyli takimi, które straciły pierwotną „genezyjską” czystość, splamiły się grzechem i teraz naturalnie czynią to co złe (Rdz 3; 6,5-7; 8,21; Ps 51,7; Rz 3,9-18; 7,14-24). Sprawiło to, że nasza relacja ze Stwórcą się pogorszyła. Święty Bóg nie może z nieświętym człowiekiem być blisko. Jak więc powrócić do “Domu Ojca”? Czy możemy coś zrobić? Może zniwelujemy nasze złe uczynki dobrymi? To całkiem fajna myśl! Pokażemy Panu Bogu raport z naszego życia, że jesteśmy na plus i wszystko gra! Niestety jest jedno “ale”. Grzech pozostawia trwałe zniszczenie w nas. Każdy kolejny je pogłębia. Jeden grzech odebrał nam nieśmiertelność i świętość. Pomyślmy co dopiero wiele grzechów! Żaden dobry uczynek nie odwróci już tego procesu. To trochę tak jak z narkotykami, nawet jeśli je przestaniesz brać to spustoszenie w psychice i ciele pozostanie. Skoro człowiek nie może siebie uratować to pozostało nam tylko powiedzieć za świętym Pawłem „Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci?” (Rz 7,24 BW)

Wiemy, że sami się nie wybawimy z naszej marnej sytuacji więc może ktoś nam pomoże z zewnątrz? Ale jak? Przecież ciąży na nas tak wielkie przekleństwo jakim jest śmierć i nie można sobie zapracować na zbawienie! Ktoś inny nabije nam nasze konto zasług? Pismo mówi: „On tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą” (II Kor 5,21 BW) Co?! To nie wystarczy mnie odkupić dobrym prowadzeniem się? Trzeba przyjąć moje grzechy na siebie? Przyjąć to na co ja zasługuję? Ale przecież „…zapłatą za grzech jest śmierć…” (Rz 6,23 BW) Kto czegoś takiego dokona musi być albo szalonym albo zakochanym…

Któż może być tym „nie znającym grzechu”? Wiadomo, że „…wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” (Rz 3,23 BW) Zatem musiał by być to ktoś z poza naszego świata. Anioł? Nie, sprawa jest zbyt poważna, tu nawet anioł nie pomoże. Jakiś inny nie znany nam byt? Nie, to bez sensu. Jak się obraziło króla to musi go przeprosić nie byle kto i nie byle jak. Wobec tego pozostał tylko Bóg tj. Syn Boży. Bo tylko On jest godzien tego zadania. Ale jak Bóg może wziąć na siebie moje grzechy i umrzeć? Musi stać się…człowiekiem. Wtedy będzie mógł przywrócić utraconą relację! Będąc czystym weźmie moje brudy i odda mi swoją czystość. Zapłaci cenę za moją głowę. Człowiek do tak doskonałej ofiary nie będzie musiał niczego dodawać, jest ona wystarczająca!

Ale jak ten prezent mogę przyjąć? I tu znów Paweł przychodzi nam z pomocą: „Którego [tj. Chrystusa] Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę…” [pogrubienie moje] (Rz 3,25 BW) „Co?! Wystarczy uwierzyć?!” powiedziałby ktoś. Osobiście uważam, że słowo “wystarczy” jest tu nie na miejscu. Pomyślmy przez chwilę. Dowiadujesz się, że jesteś grzesznikiem, czyli nie jesteś dobry tak jak Ci się wydawało. Na dodatek nie możesz sobie z tym poradzić. Ale jakoś tak szczęśliwie się składa, że twój Stwórca (a istnieje w ogóle?) przychodzi z misją ratunkową w osobie niejakiego Jezusa z Nazaretu, który żył sprawiedliwie i zapłacił swoim życiem za cały twój i wszystkich innych ludzi syf. Teraz jeśli Mu zaufasz i będziesz w Nim pokładać nadzieję to On obiecuje Ci żyć wiecznie w świętej rzeczywistości, której nie jesteś godzien. To trochę naiwne. Potrzeba nie małej odwagi by w to uwierzyć. Uwierzyć Bogu… Wiara zatem to nie jest „pikuś” ani nawet „pan pikuś”. Dlatego apostoł narodów z odwagą cytuje w Rz 1,17 słowa proroka Habakuka: „…sprawiedliwy z wiary żyć będzie.” (Hab. 2,4 BW) Bo wiara jest jakby ręką, którą się chwytamy Chrystusa. Dlatego to nie wiara nas zbawia ale zbawił nas Pan Jezus! Zbawienie jest podmiotowe a nie przedmiotowe. Bóg nas tak ukochał a nie wiara. Bóg po nas przyszedł a nie wiara. I to Jemu niech będzie za to chwała!

Chcę zatem wyraźnie powiedzieć, że odpowiedzią na pytanie tytułowe jest jedno Słowo (J 1) – Jezus…

„Albowiem Bóg tak umiłował świat, że wydał swojego Syna Jednorodzonego, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” (J 3,16 BP)

About these ads

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s